przechwytywanie6Przechwytywanie

spróbuj w końcu stać się sobą…

👉 Nie przejmuj się wszystkim co myślą o Tobie inni-nie pozostawiasz wtedy miejsca na bycie sobą.
👉Jeśli próbujesz zadowolić wszystkich, musisz stać się NIJAKI -nie da się być JAKIMŚ, jeśli ciągle musisz dopasowywać się do tylu innych i różnych osób.
👉Dbaj o najbliższych, ale nie zapominaj o sobie-samopoświęcanie się nie rodzi szczęścia tylko gwarantuje frustrację.
👉Jeśli ktoś cię nie akceptuje, to znaczy, że nie trafiasz w jego oczekiwania- ale pamiętaj, to jego oczekiwania, a nie twój obowiązek.
👉Zadowalanie innych nie jest drogą do lepszego samopoczucia- do tego potrzebujesz zaakceptować siebie, a nie czekać na to czy dostaniesz to od innych kreując się na kogoś innego.
👉Za każdym razem, gdy próbujesz być kimś innym, osłabiasz się -Twoją siłą jest bycie sobą i dawanie prawdziwego siebie innym.
👉Rozwijaj się, porzucaj destrukcyjne schematy ale nigdy NIE REZYGNUJ ZE SWOJEGO PRAWDZIWEGO JA
👉Przestań wstydzić się całego siebie tylko dlatego, że ktoś, kiedyś powiedział, że powinieneś.
👉Zabierz innym siłę do stanowienia o tobie, którą sam im dałeś i zacznij być odpowiedzialny za to kim jesteś.
👉Różnorodność jest piękna i potrzebna, dlatego nie ma jednego ideału do jakiego trzeba by było dążyć.
👉 Zamiast ciągle starać się być KIMŚ INNYM, spróbuj w końcu stać się SOBĄ

Co z tym szczęściem? Prawdy i mity o tym, czego wszyscy pragniemy.

fot. Aleksandra Urbaszek

Szczęście- coś, czego pragniemy najbardziej, coś za czym nieustannie gonimy. Wyobrażamy sobie, że coś, ktoś, kiedyś w końcu nasz uszczęśliwi…Budujemy scenariusze w swojej głowie, wierząc, że w końcu je zrealizujemy i nasze życie się odmieni.

A tymczasem, już samo takie gonienie za szczęściem może unieszczęśliwiać! Dlaczego? Im bardziej za czymś gonisz, tym bardziej nie zauważasz tego, co masz i tego z czego już teraz można się cieszyć. To też oznacza, że masz jakiś, często mocno wyidealizowany, obraz „szczęścia“, do którego dążysz i gdy porównujesz ten obraz ze swoją codziennością, przyprawia Cię to raczej o uczucie smutku i przygnębienia, niż radości. Rozdźwięk pomiędzy rzeczywistością, a wyobrażeniami bywa bolesny. Zdrowiej więc, byłoby podtrzymać chęć dalszego rozwoju, jednocześnie ucząc się doceniać to, co jest. Pomóc może w tym rozróżnienie tego, co faktycznie może być konstruktywne, a co należy sobie odpuścić.

MIT 1  – Trzeba być szczęśliwym jak najczęściej. Pragniemy być szczęśliwi, ale czy naprawdę musimy?

PRAWDA jest taka, że często jest nam lepiej, gdy odpuszczamy różne presje- również te związane z obowiązkiem bycia szczęśliwym. Poza tym, stan ciągłego szczęścia jest niemożliwy, ale też niepotrzebny do dobrego życia. Czym dla Ciebie jest dobre życie? Kiedy czujesz, że jest wystarczająco dobre?

MIT 2 – Jeśli chcesz być szczęśliwy, musisz wyeliminować negatywne emocje

PRAWDA- Do równowagi psychicznej, a więc i umiejętności odczuwania i przeżywania szczęścia, potrzebujemy móc przeżywać różne emocje- również te, które zwykliśmy nazywać „negatywnymi“. Złość, smutek, czy lęk też są potrzebne do życia, do rozwoju, do umiejętności adaptacji do różnych sytuacji. Próba ich wyeliminowania to jak próba zanegowania siebie i nałożenie maski kogoś, kim nie jesteśmy. To nie może prowadzić do radości, spontaniczności i spełnienia…

MIT 3 –  Do szczęścia potrzebny jest Ci sukces

PRAWDA – Sukces może dać rodzaj satysfakcji, (często krótkotrwałej-niektórzy ciągle pragną więcej), ale nie musi mieć nic wspólnego z odczuwaniem szczęścia. Jest wielu nieszczęśliwych „ludzi sukcesu“. Jeśli nie umiemy docenić tego, co mamy, nie tworzymy dobrych relacji z ważnymi ludźmi w naszym życiu, sukces pozostaje tylko zwykłym sukcesem, niczym więcej.

MIT 4 – Szczęście przynoszą rzeczy wielkie

PRAWDA – Umiejętność odczuwania szczęścia to często dostrzeganie tego, co wartościowe w najmniejszych sprawach. Te wielkie zdarzają się niesłychanie rzadko i w mniejszym stopniu kształtują nasze samopoczucie, niż to, z czym stykamy się każdego dnia, co tworzy naszą rzeczywistość.

MIT 5 – Szczęście to stan euforii

PRAWDA   To, co nazywamy „szczęściem”, to momenty, w których czujesz wdzięczność, w których czujesz, że jesteś we właściwym czasie i miejscu, z właściwymi ludźmi. To te chwile, w których czujesz się dobrze ze sobą, czy swoim życiem. Szczęście to też stan równowagi, harmonii. Mogą to być momenty, jakieś chwile albo stan ogólnej równowagi, pomimo doświadczania różnych emocji i różnych sytuacji w życiu. Wyobrażanie sobie szczęścia jako stanów euforii jest destrukcyjne, bo takie stany są rzadkie i nie są wcale synonimem zadowolenia z życia.

Szczęście to, tak naprawdę, najczęściej to, co najzwyklejsze i najprostsze w naszym życiu. To sens jaki odnajdujemy w swoim istnieniu i działaniu. To relacje z innymi ludźmi i z samym sobą. Cała reszta może być przyjemnym dodatkiem, ale najpierw warto zadbać o fundament. Odpuść więc gonienie za wyidealizowanym obrazem „szczęścia“ i buduj je na tym, co masz, inwestuj w to, co do tej pory sprawiało, że łapiesz spokój wewnętrzny. Ucz się doceniać, łap równowagę, a obowiązek bycia szczęśliwym możesz sobie darować… :) 

 

 

 

 

Wszystko jest ulotne…Bądź tu i teraz!

fot. Aleksandra Urbaszek

Wszystko jest ulotne. Przemija chwila szczęścia, ale też to, co nieprzyjemne, przemijają uczucia i myśli. Przemijają znajomości, uciekają niektóre wspomnienia, przemija nasze ciało.

Dlatego nie przywiązuj się do spraw materialnych, do sztywnych planów na życie, nie uzależniaj swojego szczęścia od tego.

Nie wiesz na ile coś jest Ci dane, jak długo będzie trwało,więc ciesz się tym, co jest teraz, nie zaśmiecaj tych momentów wycieczkami w przeszłość i nadmiernym rozmyślaniem o przyszłości.

Bądź tu i teraz. Zamiast martwić się i snuć czarne scenariusze, doceniaj to, co masz.
Na chwilę oderwij się od pragnień, że chcesz czegoś innego i skup się na tym, co jest, a nie na tym, czego nie ma!

Przestań gonić za „więcej”, dostrzeż wystarczająco dużo tego, co już masz dzisiaj- w ten poniedziałek, który przecież też już nigdy się nie powtórzy…

Daj SOBIE spokój

 

fot.Emilian Snarski

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co takiego najczęściej sprawia, że czujesz się źle, dopada Cię „dołek“, ciężko wytrzymać z samym sobą? Co najczęściej Cię przygnębia, hamuje i podcina skrzydła? W większości przypadków, przyczynia się do tego Twój wewnętrzny krytyk- czyli nikt inny, jak Ty sam. Kim jest ten wewnętrzny krytyk? To ta część Ciebie, która uparcie mówi Ci „nie dasz rady“, „jesteś do niczego“, „nie wyszło ci tak, jak należy“, „powinieneś być kimś innym“, „wyglądasz beznadziejnie“, czy nawet „nie da się ciebie kochać“. Czy to właśnie nie od tych, czy podobnych słów, powtarzanych w głowie, wpadasz potem w spiralę gorszego nastroju i kolejnego wodospadu negatywnych myśli o sobie samym?

Każdy z nas ma pewien zestaw słów, które wypowiada do siebie, gdy coś się powiedzie (jeden pogratuluje sobie, a drugi pomyśli, że to i tak nie jego zasługa), albo gdy się nie uda, gdy ktoś nas odtrąci, nie pochwali. Każdy z nas jakoś reaguje na otaczający świat, na to, co się wydarza, a nawet na swoje odbicie w lustrze. Większość z tych „zestawów“ naszych reakcji pojawia się automatycznie, nie trzeba nawet specjalnie się nad nimi głowić, te słowa są w naszej głowie na wyciągnięcie ręki. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, czyje to słowa i czy naprawdę określają właśnie Ciebie? Dlaczego akurat te pojawiają się bez żadnego wysiłku i panoszą się w Twojej głowie, choć nie masz z tego pożytku?

Wielu z tych określeń zapewne nauczyłeś się w dzieciństwie- to czas, w którym wierzy się w to, co mówią dorośli, również w to, co mówią na nasz temat. Nie rozróżnia się wtedy tego, czy to jakaś prawda o nas, czy nie. Część z krytyki, którą się zalewasz będzie więc zawierała słowa, które kiedyś wypowiadali Twoi bliscy- czasem nawet będą to identyczne zdania! Inna część tych gotowych zestawów będzie pochodną tego, jak się czułeś w relacji z najbliższymi- przecież nikt nie musi mówić dosłownie „jesteś beznadziejny“, by dziecko mogło się tak czuć. Jest też ta zdrowa część krytyka, która powinna się odzywać, gdy zrobimy coś faktycznie niemądrego, krzywdzącego, ale powinna wytyczać granice, a nie gnębić i biczować.

Zacznij oddzielać dobrą, konstruktywną krytykę od tej, która Cię niszczy, a którą serwujesz sobie może zbyt często. Doskonale rozpoznasz różnicę pomiędzy nimi. Ta, która niszczy, sprawia, że jest Ci bardzo źle z samym sobą, sprawia, że nie podejmujesz ważnych aktywności, które mogłyby dać Ci wiele dobrego. Nie ma nic wspólnego z uczeniem się na błędach, czy akceptacją swoich wad i pracą nad nimi.

Zamiast bezmyślnie powtarzać sobie te wszystkie słowa, które nadal Cię krzywdzą, zastanów się po co to robisz i czyim głosem do siebie mówisz. Zadaj sobie pytanie, czy to, że powtarzasz tak od lat znaczy, że właśnie taki jesteś? A może to zbiór zwykłych zdań, którym niepotrzebnie nadałeś taką moc i uwierzyłeś tak bardzo? Po co je więc powtarzać? Po co mówić sobie, że jesteś taki czy inny, skoro to tylko czyjaś ocena, często sprzed wielu lat? Może już czas zadać sobie pytanie jaki/jaka naprawdę jesteś zamiast wierzyć tylko we wszystko to, co kiedyś ktoś powiedział? Czemu dawać innym siłę do stanowienia o Tobie, zamiast zatrzymać ją w swoich rękach? Nie musisz się sobą zachwycać, nie musisz lubić w sobie i w swojej historii wszystkiego, ale możesz przestać się tym zadręczać. Możesz zrozumieć, że to tylko jakaś część w Tobie mówi Ci właśnie, że ‚nie dasz rady“, „jesteś do niczego“, ale to tylko część, nie Ty w całości… Przecież nie jesteś ani tymi myślami, ani słowami, które kiedyś do Ciebie trafiały…Przestań się katować destrukcyjną krytyką, daj sobie spokój, zajmij się tym, co masz do zrobienia dzisiaj. Wiesz jak bardzo inny może być Twój dzień jeśli przestaniesz się krytycznie określać słowami z przeszłości?

Czasami warto się od siebie po prostu odczepić i pozwolić sobie żyć.

Życie to ciągłe wzloty i upadki, to sztuka opanowywania jednego i drugiego

fot .Aleksandra Urbaszek

25Życie to ciągłe wzloty i upadki, to sztuka opanowywania jednego i drugiego.

W życiu nie chodzi o to, by cały czas było dobrze i bezproblemowo, ale o to, by umieć prawdziwie cieszyć się ze wzlotów i podnieść się, gdy znów upadniesz.
Chodzi o to, aby nie straszyć się, gdy jest naprawdę dobrze, nie szukać dziury w całym, nie psuć sobie czasu, za którym potem się tęskni.

To także umiejętność podnoszenia się pomimo lęku czy rozczarowania, dawania sobie i swojemu życiu kolejnej szansy, bo jeśli samemu się tego nie zrobi, nikt nie zrobi tego za nas.
Okoliczności zmieniają się, los bywa kapryśny, a czas i tak upłynie- ważne jest to, jak z tego skorzystasz.

Wszystko albo nic?

Photo by Malcolm Macgregor https://.flickr.com/photos/maccattack2/ Creative Commons license

W życiu rzadko bywa tak, że coś jest definitywnie czarne lub białe.
Jako ludzie też nie jesteśmy albo totalnie do niczego, albo najlepsi. Nigdy nie jest tak, że nie udaje się zupełnie nic, że nie mamy niczego, że to, co nas spotyka jest wyłącznie dobre lub złe.
Na świecie mało co działa według zasady wszystko albo nic, a jednak niektórzy zbyt często kierują się nią gdy oceniają siebie, ale też innych. Mają pretensję do siebie i świata, że nie są tacy, jak wyobrazili sobie, że powinni być.

Warto nauczyć się tego, że ŻYCIE TO, PRZEDE WSZYSTKIM, MNÓSTWO ODCIENI SZAROŚCI- to, co jest pomiędzy czarnym a białym.

Jest tyle emocji pomiędzy euforią a beznadzieją, jest tyle prawdy o nas i o innych ludziach pomiędzy byciem do niczego a byciem perfekcyjnym. By móc doświadczać tych szarości warto pozwolić sobie, ale też innym, na popełnianie błędów, zaakceptować, że nie ma jednej recepty na życie, że nie da się wszystkiego zamknąć w jednej ramce, pozwolić sobie i ludziom po prostu na błądzenie.

Twoja jakość życia zależy od interpretacji tego, co Cię spotyka.

 

fot. Aleksandra Urbaszek

„Spokój wewnętrzny wyrasta z wiedzy, że zaprzątają nas nie rzeczy, lecz nasza ich interpretacja.“                                                                                                                                          Irvin D. Yalom

Jakość naszego życia nie wywodzi się bezpośrednio z doświadczeń i wydarzeń, ale z ich interpretacji. Zależy od tego, co definiujesz jako szczęście, czy nieszczęście, a nie tylko od tego co cię spotyka. Czy każdą trudność traktujesz jako pecha i głęboką niesprawiedliwość, czy raczej jako jeden z oczywistych składników życia, z którym trzeba się zmierzyć. Jeśli niepowodzenia rozumiesz jako dowód na swoją beznadziejność, twoja jakość życia zawsze poszybuje w dół. Jeśli uważasz, że to co masz, to ciągle za mało, nie tak, źle, niesprawiedliwie, nic nie będzie w stanie zwiększyć na dłużej twojej satysfakcji z życia. Nic, poza zmianą myślenia i właśnie interpretacji tego, co ci się przydarza i przydarzało.

To również kwestia tego jak postrzegasz swoją przeszłość. Jeśli widzisz w niej tylko same negatywy, skupiasz się wyłącznie na krzywdzie jaka cię spotkała, nie zbudujesz satysfakcjonującego życia. Również jeśli postrzegasz różne wydarzenia w swoim życiu jako karę, wówczas także odbierasz sobie szansę na lepszą jakość życia.

Jak więc interpretować to, co się przydarza, by podnieść satysfakcję z życia?

Pozbądź się tendencji do porównywania się z innymi i porównywania swojego życia z cudzym. Naucz się doceniać to, co masz. Będzie o to łatwiej jeśli przestaniesz stawiać sobie nierealne wymagania i oczekiwać również od innych tego, co nierealne. Zaakceptuj swoją przeszłość ze wszelkimi trudnościami- zobacz, że niektóre z nich, nawet jeśli wiele cię kosztowały, mogły pomóc ci wykształcić takie cechy czy umiejętności, które teraz pomagają ci w pracy, czy życiu poza nią. Traktuj pojawiające się trudności jako naturalny składnik życia- doświadczanie samych radości jest niemożliwe, ale też niepotrzebne. Skupiaj się raczej na ich pokonywaniu, niż na narzekaniu, że są- tego, że są i będą nigdy nie zmienisz, ale możesz zmienić swoje podejście do nich. Zajmuj się tym, co możesz zrobić z tym, co masz, tu gdzie jesteś, zamiast rozmyślać o tym, że twoje życie mogłoby być inne. Przestań traktować wszystko co się wydarza zbyt osobiście, złap trochę dystansu. Wyjdź z roli ofiary, kogoś, kogo „spotkało“ jakieś życie, zacznij faktycznie żyć, brać odpowiedzialność, dokonywać wyborów także w tym, jak widzisz to, co masz. Zmień swoją definicję dobrego życia- zastanów się co tak naprawdę głęboko cię uszczęśliwia, ale też czego potrzebujesz każdego, zwykłego dnia, by móc cieszyć się z życia.

Wcale nie potrzebujesz do tego życia bez problemów, nie potrzebujesz także mieć wszystkiego, czego tylko zechcesz, nie potrzebujesz do tego także nieskazitelnej przeszłości. Jedyne czego potrzebujesz to zmiana nastawienia do tego, co się przydarza i tego, co już cię spotkało.

Alternatywy zawsze się wykluczają….

fot. Aleksandra Urbaszek

Alternatywy wykluczają się. By móc powiedzieć tak, gdzie indziej musisz powiedzieć nie.

Nie da się być wszędzie- jeśli tego próbujesz, jesteś wszędzie po trochu i nigdzie w pełni. Więcej będzie cię kosztowała próba nie rezygnowania z niczego, niż dokonanie jakiegoś wyboru. Bardziej spali cię próba bycia „wszechmocnym“ i posiadania wszystkiego, niż odpuszczenie którejś z możliwości.

Jeśli więc chcesz mieć coś naprawdę i być gdzieś w pełni, musisz coś wybrać, pogodzić się ze stratą czegoś innego, by móc naprawę ruszyć z miejsca.

Bądź częścią pozytywnej całości

fot. Aleksandra Urbaszek

Potrzeba przynależności istnieje w każdym z nas tak samo, jak potrzeba bycia ważnym, czy kochanym. Jeśli możemy gdzieś przynależeć, stajemy się elementem tego, co jest dla nas cenne. Bez względu na to, czy stajemy się częścią istotnej dla nas grupy towarzyskiej, społeczności zorganizowanej przez jakieś instytucje, czy też odnajdujemy się w drużynie sportowej, dostajemy szansę stworzenia czegoś pozytywnego zarówno wewnątrz siebie, jak i na zewnątrz.

Jeśli przestaniemy skupiać się tylko na swoim indywidualizmie i próbować osiągnąć coś wyłącznie w pojedynkę, mamy szansę nie tylko na sukces, ale na stworzenie czegoś, co jest bezcenne- więzi i płynących z nich korzyści. Gdy w życiu chcemy działać absolutnie sami, pragniemy być jedyną gwiazdą sukcesu, skazujemy się na przeżywanie zazdrości, frustracji, lęku przed utratą tego, co już osiągnęliśmy, ale przede wszystkim, skazujemy się na izolację, a ta potrafi nieźle namieszać i w głowie, i w ciele. Ludzie samotni, bez poczucia przynależności do pozytywnie działającej grupy, są bardziej podatni na pogorszenie zarówno kondycji psychicznej, jak i fizycznej. Działać w grupie to często móc więcej. Więcej dla siebie i więcej dla innych.

Gdzie indziej, niż właśnie w grupie, masz szansę dać z siebie to, co najlepsze innym, a jednocześnie uczyć się od pozostałych?

Gdzie indziej dowiesz się o sobie tak wiele?

Gdzie indziej będziesz mieć szansę przeglądać się w tylu lustrach, by móc zobaczyć co w tobie jest i zmieniać się na lepsze?

Gdzie, jeśli nie w grupie, będziesz mieć okazję poznać inne spojrzenie na te same sprawy?

By stać się częścią grupy, musisz otworzyć się na te wszystkie „inności“, które wnosi każdy z osobna, ale czy to właśnie nie to daje okazję do rozwoju, wyjścia poza stary punkt widzenia?

Życie tylko dla siebie jest pełne smutku i frustracji. Praca wyłącznie na swój sukces zawsze w końcu wypala. O wiele łatwej odnaleźć sens w byciu dla innych, w przynależeniu, byciu ważnym elementem jakiejś całości, która działa nie tylko w naszym interesie. Nie trzeba jechać na koniec świata i oddawać się medytacji w buddyjskiej wiosce, by móc poczuć się częścią czegoś ważnego, bo odnaleźć sens możesz dużo łatwiej i dużo bliżej.

Po co być tylko dla siebie i myśleć tylko o sobie? Zaangażuj się w coś z innymi, przyłącz się, daj coś z siebie, a i ty zyskasz znacznie więcej, niż działając w pojedynkę. Daj innym wsparcie, radość, powód by czuli się gdzieś potrzebni, a wypełni cię to samo. Sięgaj po sukcesy i doświadczaj przegranej razem z innymi, a zyskają one odmienny smak. Wpuść do swojego życia ducha drużyny i graj o wspólny cel, ucząc przy tym innych, że mogą polegać na tobie i ucząc się polegać na innych. Żaden zawodnik nie wygrywa meczu sami i życia też nie „wygrywa“ się w pojedynkę.

A Ty- jak traktujesz samego siebie?

fot. Aleksandra Urbaszek

Bez względu na okoliczności, to Ty jesteś tą osobą, z którą spędzasz najwięcej czasu. Bez względu na to gdzie mieszkasz, to Twoje ciało jest Twoim „domem“ każdego dnia. Bez względu na to, co mówią inni, to Ty decydujesz w co wierzysz i kogo słuchasz.

Dlatego szanuj siebie, swoje wybory i swoje ciało. Bądź dla siebie przyjacielem- wybaczaj sobie, dawaj kolejne szanse i polub się za coś.

Zacznij być dla siebie takim, jakim jesteś dla tych, na których zależy Ci najbardziej- w końcu przecież dużo lepiej żyje się z kimś, kogo się lubi, niż z kimś, kogo nie akceptujemy.